Z wizytą w stolicy Malezji

Kuala Lumpur z lotu ptaka

Uruchomione przez Air Asia X – pierwszą, tanią, międzykontynentalną linię lotniczą połączenie między Londynem a Kuala Lumpur otworzyło ten egzotyczny zakątek świata dla Europejczyków. Co oferuje “Błotne Miasto”?

W Kuala Lumpur ląduję po trochę ponad 12 godzinach lotu. Tuż po zejściu na płytę lotniska mój nos zaatakowany zostaje przez tropikalne, gorące powietrze wymieszane z oparami paliwa lotniczego. Odprawa paszportowa zdawała mi się wlec w nieskończoność, choć trwała zaledwie pół godziny.

Krótki spacer w kierunku przystanku autobusowego szybko sprawił, że pozbyłem się marynarki. Zegar wskazywał 21.00, a na zewnątrz było 30 stopni. Potwornie wysoka wilgotność powietrza szybko zamieniła mnie w ociekającego potem białego tragarza własnego bagażu. Szatański uśmiech na myśl o czekającej mnie przygodzie na stałe zagościł na mej twarzy.

Kuala Lumpur: Petronas Towers

Niewiele myśląc wgramoliłem się do autobusu jadącego do centrum malajskiej stolicy. Z ciekawością, ale i wrodzoną niecierpliwością wypatrywałem miasta, a szczególnie jego najbardziej rozpoznawalnego elementu – Petronas Towers. Chwilami wydawało mi się, że gdzieś dostrzegłem je na horyzoncie wśród licznych drapaczy chmur, ale odległość wciąż była zbyt znacząca, a oczy zbyt zmęczone by być w 100% pewnym. Dotarcie do głównej stacji autobusowo-kolejowej KL Sentral dało się natychmiast poznać po utknięciu w jednym z niezliczonych korków z których m.in. słynie stolica Malezji.

Był piątek wieczór, a miasto zdawało się dopiero budzić do życia, po kolejnym, upalnym dniu. Taksówkarze trąbili na przepychające się motocykle, ludzie sunęli przez ulicę niczym święte krowy ignorując zniecierpliwionych kierowców, a z okolicznych, bogato zdobionych i oświetlonych straganów dudniła głośna muzyka. Nagłe zanurzenie w kakofonii dźwięków i gry świateł przypomniała mi znany slogan Ministerstwa Turystyki: Malaysia Truly Asia!

Dworca w Kuala Lumpur nie powstydziłby się ani Londyn ani Bruksela, o Warszawie nawet nie wspominając Czysty, przestronny i dobrze zorganizowany doskonale radzi sobie z zarówno z międzynarodowym jak i krajowym ruchem kolejowym. Przedzierałem się przez tłumy ludzi podobnie jak ja obładowanych bagażami. Nad głową huczało rytmiczne techno z wszędobylskich telebimów. KL Sentral łączy w sobie kicz Azji z wielkomiejskością stolicy. To bez dwóch zdań jeden z moich ulubionych dworców na świecie.

Eksploracja Miasta: Dzień 1

Wypłaciłem trochę lokalnej waluty (malezyjskich ringitów – MYR) ze ściany, która daje pieniądze, znalazłem stację Monorail (miejskiej kolejki powietrznej) i metodą prób, błędów i pytań ponownie znalazłem się na KL Sentral. Tam zaopatrzyłem się w bilet w jedną stronę do Singapuru oraz kartę 1Malaysia będącą rodzajem elektronicznego biletu na komunikację miejską. Stolica Malezji poprzecinana jest kilkoma liniami metra oraz kolejki Monorail. Wszystkie linie w logiczny sposób łączą się w najbardziej strategicznych punktach stolicy sprawiając, że podróżowanie po mieście jest proste i przyjemne.

Noc spędziłem w rozrywkowej dzielnicy Kuala Lumpur, gdzie islamskie zasady dotyczące alkoholu i skromnego ubioru kobiet zdawały się nie obowiązywać.

Eksploracja Miasta: Dzień II

Kolejny dzień zleciał mi na zabawie w typowego turystę. Wskoczyłem w powietrzną kolejkę i gapiąc się na nowoczesne wieżowce wykonane głównie ze szkła i metalu dotarłem do tych najbardziej rozpoznawalnych – Petronas Towers. Dwie potężne wieże połączone mostem robią wrażenie. W środku, na niższych poziomach znajduje się kilka barów i restauracji oraz ekskluzywne centrum handlowe. Europejskie ceny przegnały mnie jednak do ogrodu i placu zabaw dla dzieci na tyłach wież, gdzie spędziłem trochę czasu fotografując ludzi chodzących po parku, dzieci pluskające się w basenie i liczną rodzinę ze Sri Lanki wdzięcznie pozującą do zdjęć na schodach. Mimo usilnych prób nie udało mi się wjechać na taras widokowy, gdyż bilety na ten dzień były wyprzedane.

Zirytowany oślym uporem kasjerki ruszyłem do konkurencyjnej wieży – KL Menara. Główną zaletą tego punktu widokowego jest to, że widać z niego Petronas Towers. Trochę zawiodła mnie konieczność oglądania panoramy miasta przez grubą, brudną szybę, ale jak się nie ma co się lubi…

Co piszczy w KL?

Kuala Lumpur: panorama miasta

Znałem kiedyś dziewczynę, która spędziła pół roku w Tajlandii. Spytałem ją, czy wybrała się kiedyś do Malezji. – Nie, nigdy, bo to islamski kraj i jako dziewczyna miała bym tam przerąbane – odpowiedziała.
W rzeczywistości jednak Kuala Lumpur to miasto, w którym pokojowo koegzytują trzy wielkie kultury: muzułmańska, konfucjańska (Chińczycy) i hinduska. Wszędzie widać kobiety w islamskich hidżabach, indyjskich sari i minispódniczkach. Żadna nie patrzy z wyższością na inne rozumiejąc, że inny styl ubioru wynika z innych kulturowych tradycji.

Przez swoją niewiedzę moja znajoma straciła wizytę w tętniącej życiem, nowoczesnej metropolii. W KL, jak w skrócie nazywają miasto jego rezydenci) zarówno wielbiciel drapaczy chmur ze szkła i betonu jak i koneser światowych kultur znajdzie coś dla siebie: od porażających Petronas Towers przez wspaniały widok na miasto z wieży KL Menara po spacery przez dzielnice o wszystko wyjaśniających nazwach Little India, Chinatown i Ain Arabia.

Życie nocne w KL także prezentuje się znakomicie. Wizyty w klubach Twenty-One i NV to szalone noce w towarzystwie pięknych, skąpo odzianych kobiet i hektolitrów lejącego się alkoholu.

Starając się znaleźć zachodni odpowiednik Kuala Lumpur, nie sposób nie próbować porównać malajskiej stolicy do Nowego Jorku. KL jest jednak nowocześniejsze, mniejsze i bardziej zielone niż światowa stolica mediów. Większość atrakcji jest w zasięgu miejskiej kolejki Monorail lub metra. Dla wygodnickich zawsze pozostają dosyć tanie taksówki. Chaos drogowy, który spodziewałem się ujrzeć po wizycie w Marakeszu, Teheranie czy Bangkoku jest dużo mniejszy, niż oczekiwałem. Styl jazdy i zachowanie kierowców na drodze bardziej przypomina ten z południowej Europy niż z krajów tzw. trzeciego świata do których nadal zaliczana jest Malezja.

Informacje praktyczne

Jak dolecieć?
Od marca 2009 roku Air Asia X (www.airasia.com) lata bezpośrednio z Londynu do Kuala Lumpur. Ceny zaczynają się już od 1200 zł za bilet powrotny w zależności od czasu rezerwacji (im wcześniej tym lepiej) i bieżących promocji. Nawet mimo konieczności dolecenia do Londynu jeszcze nigdy nie udało mi się znaleźć tańszego połączenia z Europy do Malezji. Lot trwa 13 godzin.

Gdzie spać?
Bardzo ciekawym kompromisem między relatywnym luksusem a ceną jest Tune Hotel (www.tuneshotels.com) zlokalizowany w centrum miasta, blisko kolejki KL Monorail. Hotel gwarantuje pięciogwiazdkowy standard łóżka i prysznica za bardzo atrakcyjną cenę. Pokoje jednak są dużo mniejsze niż w typowym pięciogwiazdkowym hotelu, a sam hotel nie oferuje usług dodatkowych takich jak np. restauracja, basen czy siłownia. Dzięki niskokosztowemu modelowi biznesowemu, ceny zaczynają się już od ok. 75 zł za dobę.

Wizy i waluta
Brak obowiązku wizowego dla Polaków na czas pobytu do 90 dni. Na lotnisku znajduje się skaner wyłapujący potencjalnie zarażonych świńską grypą. Podwyższona temperatura może nas zaprowadzić wprost z samolotu na obowiązkową kwarantannę i badania.

10 zł = 12 MYR (Ringgitów Malajskich)

Gdzie jeść?
Uliczne stragany oferujące każdy rodzaj kuchni od malajskiej po chińską w cenie od 4 zł za posiłek. Dla mniej odważnych – kryte restauracje z każdym rodzajem kuchni jaki możemy sobie wyobrazić często w podobnych cenach.

Co zobaczyć?
Wieże Petronas, widok z KL Menara, dzielnice Chinatown, Little India, Ain Arabia

ML

Azja.pl Copyright 2010-2013 Search Marketing Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.