Dziewczyna do wynajęcia

Jane* jest 27-letnią, wysoką, Tajką o wspaniałej figurze i rozbrajającym uśmiechu. Trzy lata temu ukończyła prestiżowe studia turystyczne ze specjalizacją w masażu. Po kilku miesiącach pracy w prestiżowym spa w centrum Bangkoku postanowiła pracować na własny rachunek. Jane można wynająć na wakacje.

Jane, nie lubisz, gdy ktoś nazywa cię prostytutką. Mówisz, że jesteś dziewczyną do wynajęcia oferującą krótkotrwały związek za pieniądze (ang. girlfriend experience). Jaka jest różnica?

Nie wydaje mi się, że muszę ci tłumaczyć, czym zajmuje się prostytutka. Ja oferuję klientowi towarzystwo na czas pobytu w Tajlandii lub innych krajach Azji. Moi klienci zabierają mnie gdzieś na okres od tygodnia do trzech. Traktują mnie jak swoją dziewczynę, a ja ich jak swojego faceta. Podróżujemy, imprezujemy, dobrze spędzamy razem czas. Chodzimy na romantyczne spacery, trzymamy się za ręce, całujemy się…

…i uprawiacie seks?

Oczywiście! To część układu. Jestem przecież jego wakacyjną dziewczyną. Robię wszystko, czego klient sobie zażyczy, ale listę żądań ustalamy przed spotkaniem.

Jak szukasz klientów?

To oni znajdują mnie. Mam profile na wszystkich liczących się portalach randkowych. Mam seksowne zdjęcia z wielu lokalizacji. Piszę, że uwielbiam podróżować, ale nie mam na to pieniędzy. Inteligentni klienci szybko łapią o co chodzi. Spędzam dwie godziny dziennie w internecie odpisując na maile. Dostaję ich kilkadziesiąt dziennie. Na początku każdy dostaje szablonową odpowiedź wyjaśniającą, o co mi chodzi. Większość odpada, część jest zainteresowana. Z tej części ja wybieram tych, którzy mnie interesują.

Co dzieje się dalej?

Rozmawiamy, staramy się choć trochę poznać. Ustalamy wymagania, termin, kwestie finansowe. Klient wpłaca zaliczkę, abym była pewna, że przyleci. Czasem pomagam klientowi zarezerwować hotele, przeloty. Spotykamy się, jemy razem kolację – to czas dla mnie, abym mogła ocenić czy nie mam do czynienia z jakimś psychopatą. Jeśli wszystko jest w porządku zapewniam klientowi wakacje, których nie zapomni do końca życia.

Skończyłaś prestiżowe studia, pracowałaś w jednym z najlepszych salonów masażu w Bangkoku. Co skłoniło cię do pójścia inną drogą? Czy chodziło tylko o pieniądze?

Chodziło o pieniądze i styl życia. Przedstawię ci realia. Tuż po studiach zarabiałam 18,000 batów (1800 zł) miesięcznie. Z napiwkami czasem dostawałam drugie tyle.  Pracowałam 12 godzin dziennie mając dwa dni wolnego w tygodniu.
Za każdy dodatkowy dzień nieobecności w pracy potrącali mi  2000 batów (200 zł). Po sześciu miesiącach pracy przestałam poznawać się w lustrze.

Obecnie pracuję 2-3 tygodnie w miesiącu. Moja dzienna stawka wynosi 5000 batów (500 zł). Przeciętnie zarabiam więc od 70 do 100 tysięcy batów (7000-10000 zł). Dodatkowo klienci opłacają wszystko od hoteli przez transport po wyżywienie. Często także zabierają mnie na zakupy i rozpieszczają tak jakby rozpieszczali swoją prawdziwą dziewczynę.  Moja praca sprowadza się do podróżowania do pięknych miejsc, spędzania czasu w ekskluzywnych hotelach i byciu miłą dla klientów.

Zarabiasz 10 razy więcej niż niejeden Taj i dwa razy więcej niż nie jeden obcokrajowiec. Dodatkowo praktycznie jesteś na utrzymaniu swoich klientów. Na co wydajesz pieniądze?

Na początku dużo kasy szło na kosmetyki i markowe ubrania. Teraz to zapewniają mi klienci. Spłacam duże mieszkanie w centrum Bangkoku, utrzymuję rodziców, oszczędzam.  Nie mam samochodu, ani motocykla, bo strasznie się denerwuję, gdy muszę prowadzić. Taksówki są znacznie wygodniejsze i tanie.

Zakładam, że urząd skarbowy i rodzice zainteresowali się tym skąd masz pieniądze na mieszkanie i całą resztę. Prostytucja w Tajlandii jest nielegalna, a i rodzice chyba nie byliby zbyt dumni, gdyby wiedzieli czym się zajmujesz. Jak rozwiązałaś te problemy?

Już ci mówiłam, że nie jestem prostytutką. Mam zarejestrowaną jednoosobową firmę świadczącą ekskluzywne masaże dla obcokrajowców. Usługi oficjalnie świadczę w domu lub lokalizacji wskazanej przez klienta. Rodzice ciężko się zapożyczyli, by wysłać mnie na studia. Nie mogłam ich zawieść. Ukończyłam studia z wyróżnieniem. Jestem profesjonalną masażystką, a że obcokrajowcy są bogaci, moi rodzice cieszą się, że jestem taka obrotna.

Czy zdarzyło ci się rozkochać w sobie klienta? Czy kiedykolwiek sama zakochałaś się w kliencie?

Zakochuje się średnio co trzeci! (śmiech!) – jestem profesjonalistką. Są maile, telefony, płacz i błaganie bym przestała robić to, co robię w zamian za stały związek. Na obecnym etapie nie jestem tym jednak zainteresowana.

Sama zakochałam się kiedyś w 35-letnim maklerze z Londynu. Był przystojny, miły, szarmancki, bogaty i dobrze zbudowany. Za facetem takim jak ten oglądają się kobiety. Mógłby mieć każdą w tym kraju, a zdecydował się na spędzenie czasu ze mną za pieniądze. Wyjaśnił, że jest tak zajęty, że w Anglii zupełnie nie ma czasu dla siebie. Będąc na pierwszych wakacjach od 5 lat nie chciał tracić czas na szukanie i randki. Pod koniec dwutygodniowego romansu świata poza nim nie widziałam i nie chciałam od niego żadnych pieniędzy. Gdy wrócił do Londynu wysłał mi e-mail dziękując za wspólnie spędzony czas i informując, że nigdy się już nie zobaczymy. Okazało się, że ma żonę i dwójkę dzieci. Nie mogłam pracować przez trzy miesiące. Prosiłam, płakałam, błagałam, ale nie udało mi się go zdobyć. Na pocieszenie wysłał mi 10,000 funtów.

Smutna historia…Zakładam, że nie zamierzasz zajmować się tym całe życie. Jaki masz plan na przyszłość?

To ostatni rok mojej pracy w ten sposób. Zaczęłam pomagać dziewczynom, które gorzej mówią po angielsku, nie orientują się za bardzo w internecie i nie mają zmysłu organizacyjnego. W najbliższej przyszłości planuję skupić się na pośrednictwie, szukaniu męża i zajściu w ciążę. Masz więc ostatnią szansę na wspólne wakacje. Gdzie mnie zabierzesz? (Śmiech)

ML

Azja.pl Copyright 2010-2013 Search Marketing Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.